Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Dźwięk saksofonu był dla mnie jak piorun z jasnego nieba

2017-06-13 12:23:59 (ost. akt: 2017-06-13 12:26:27)
Grzech Piotrowski, muzyk

Grzech Piotrowski: Wschód Piękna to moja autorska nazwa. Wymyśliłem festiwal, który łączy sztukę z odpoczynkiem. Warmia i Mazury wydały mi się najlepszą lokalizacją

Autor zdjęcia: Szymon Szcześniak

Przed nami niezwykłe muzyczne święto — Wschód Piękna. Z jego twórcą rozmawiamy o Olsztynie, Warmii i podróżach do najdalszych zakątków świata. 
Z Grzechem Piotrowskim, 
muzykiem i kompozytorem
, rozmawia Ewa Mazgal 


Życie muzyka wydaje się piękne i bezproblemowe. Robi to, co kocha, współpracuje z fajnymi, utalentowanymi ludźmi, publiczność go kocha. To prawda?



Jest absolutnie odwrotnie! Artysta w XXI wieku musi być samowystarczalny, żeby utrzymać się na rynku. Aby dojść do etapu w którym „robi to, co kocha, współpracuje z fajnymi utalentowanymi ludźmi i jeszcze publiczność go kocha”, musi przejść wieloletnią, ciernistą drogę, przez wszystkie etapy edukacji muzycznej, mieć bardzo mocne nerwy i zdolność adaptacji w najtrudniejszych warunkach.
Proszę sobie wyobrazić, że np. szkoła którą ukończyłem — Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Katowicach — miała tak wyśrubowane normy, że na rok dostawał się tylko jeden muzyk z każdego instrumentu, czyli w sumie było nas 12 na pierwszym roku: sax, trąbka, puzon, piano, perkusja, gitara… A chętnych na to jedno miejsce kilkudziesięciu, wszyscy zdeterminowani, zdeklarowani życiowo. Poświęcili wszystko, aby nauczyć się improwizacji, a są to godziny ćwiczeń dziennie.
Pamiętam, że jak złapałem jazzowego bakcyla, to grałem cały dzień. Wyglądało to mniej więcej tak: pobudka — włączałem jazz, po śniadaniu ćwiczenia 4-6 godzin, obiad ze słuchawkami na uszach, po południu próba z zespołem, kolacja (z muzyką w tle), koncert, piwko, no i do snu trochę muzyki. I tak przez 7-8 lat.
Teraz artysta musi ogarniać wszystkie profile społecznościowe, być na bieżąco z rozwojem i updatem każdej platformy sprzedażowo-promocyjnej, umieć wybrać, która jest istotna, a która nie. Do tego przyda się wiedzą, jak nakręcić i zmontować wideo oraz wyprodukować dobrą, sensowną, spójną stylistycznie i pasującą do wizerunku artysty sesję fotograficzną. W tych czasach musimy to wszystko wiedzieć, inaczej odpadasz powoli z rynku, bo mało kogo stać na 8 000-10 000 zł miesięcznie na opłacenie ludzi, którzy zrobiliby to za ciebie.
No i jak już uporasz się z tym, to musisz znaleźć czas na ciągłe granie, ćwiczenie, kompozycję, poznawanie sztuki, śledzenie trendów i nowości w sztuce. A co z rodziną? Dlatego trzeba niezwykłej organizacji i samodyscypliny, aby to poukładać w całość.
Jak już to wszystko zrobisz, to i tak nie masz gwarancji czy ktokolwiek będzie cię słuchał, bo nowa płyta może po prostu się nie podobać i tyle. Artysta uwielbiany przez publiczności to skrajna rzadkość.



Jaka była pana droga do muzyki? Czym pana uwiodła?


Nie planowałem być muzykiem. Interesowało mnie wszystko, tylko nie granie. Mimo że byłem w szkole muzycznej od siódmego roku życia. W latach 80. XX wieku, w erze New Romantic i Break Dance tańczyłem. Najpierw z kolegami w szkole, byłem kimś w rodzaju dzisiejszego B-Boya. Później tańczyłem taniec towarzyski przez chyba sześć lat. Pojawił się film „Dirty Dancing” i wszyscy w Olsztynie zwariowaliśmy na punkcie tańca.
Olsztyn był wtedy stolicą tańca, z rywalizującymi klubami tańca na każdym osiedlu. To niesamowite, jak życie zmienia się z biegiem lat.
W liceum (I LO) w drugiej klasie doznałem olśnienia. Pamiętam niedzielne popołudnie w domu z rodzicami i siostrą i nagle w TV zagrał ktoś na saksofonie. To było jak piorun z jasnego nieba. Nazajutrz wpadłem do sklepu muzycznego. Był jeden saksofon. Przekonałem rodziców. I tak się zaczęło.
Wariactwo: pierwsze zespoły, codzienne granie na przerwach w Hadesie (klub w I LO), pierwszy koncert w Zamkowej, potem u Tomka, w Okopie, w Bohemie, Poezja Śpiewana, pierwsze nagrania w studiu Ryszarda Szmita (z którym pracujemy do dziś), pierwsza poważna sesja nagraniowa z zespołem Manam. W końcu jazz. Inspiracje Garbarkiem, Breckerem, Steps Ahead i Yellowjackets. Kompletny odlot.



Czy Olsztyn i region jako miejsce wywarło wpływ na pana muzyczne zainteresowania? Tu nie ma silnej, tradycyjnej muzyki jak na Podhalu czy w... Uzbekistanie. 

Olsztyn jest dla mnie najważniejszy. Mimo że nie mieszkam tu od liceum, to proszę sobie wyobrazić, że cały czas śnię w Olsztynie. Akcja większości moich snów odbywa się właśnie tu. To chyba tęsknota za rozkosznym, beztroskim, młodzieńczym czasem jazz-buntu, który tu przeżyłem.
Co do muzyki, to mamy własne korzenie, które staram się eksplorować. Muzyka Warmii istnieje. Słuchałem wielu grajków, od których nauczyłem się swojskich zaśpiewów, rytmiki ludowej i innego pauzowania w muzyce, charakterystycznego tylko dla folkloru. Czasem wykorzystuję to w graniu i w kompozycjach. To właśnie dzięki interpretacji polskiej muzyki ludowej na jazzowo zdobyliśmy w 1997 roku z zespołem Alchemik Grand Prix na największym konkursie jazzowym w Europie — Hooilaart Jazz Festival w Brukseli. 



Dużo Pan podróżuje. Czego pan szuka i co znajduje w dalekich krajach? 



Uwielbiam poznawać ludzi i miejsca. W ślad za tym idzie zgłębianie lokalnej sztuki, nie tylko muzycznej. Podróżuję bardzo dużo, tylko od lutego do kwietnia byłem w 12 krajach. Druga połowa roku zapowiada się podobnie.
World Orchestra dąży do zbudowania sieci kilkunastu festiwali na całym świecie. Wybieram miejsca dla mnie najciekawsze, łączące przygodę muzyczną i kulinarną. Jednocześnie są to miejsca względnie bezpieczne.
W 2014 roku zagraliśmy koncert w Wulkanie na Cabo Verde, dziś mamy tam festiwal i otwieramy „Maluko — World Orchestra House & Studio”. Taki dom pracy twórczej na plaży.
W tym roku wystartowaliśmy z World Orchestra Camp w Toskanii. Wyszło świetnie. Już planujemy przyszłoroczną majówkę w Vinci. Takich kierunków jest wiele, ale osią wszystkiego jest Wschód Piękna Festiwal na Warmii i Mazurach.



Czym jest World Orchestra? Mnie skojarzyła się trochę z West Eastern Divan Orchestra Daniela Barenboima, zespołu nie tylko wielonarodowego, ale też zespołu z misją (m.in. pokojową). Jaka jest pana misja?




World Orchestra skupia wybitnych solistów ze świata jazzu, klasyki, etno, folk, otwartej improwizacji. W jej skład wchodzą artyści z Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk. Podstawą orkiestry są polscy symfonicy i jazzmani (Marcin Wasilewski, Michał Barański, Robert Luty, Atom String Quartet, których pieczołowicie dobierałem przez lata pracy zawodowej.
Trudno znaleźć jedno pasujące określenie, czy przyłożyć któryś z utartych szablonów do powstającej muzyki, bo łączy ona wiele źródeł, sięga najstarszych korzeni, a każdy koncert World Orchestra to wyjątkowa podróż, która jest wypadkową wielu podróży, inspiracji i fascynacji. Naszą muzykę określam mianem filmowej-improwizowanej.
Misja? Szerzenie i przybliżanie sztuki improwizacji, nie tylko jazzowej. Jestem na etapie produkcji ogromnych koncertów, w których biorą udział muzycy z całego globu. Żeby to zrozumieć, należy wysłuchać najnowszej naszej płyty: Grzech Piotrowski — Symfonia „Lech Czech i Rus”

.

Jak pan tworzy ten zespół? 



To ciągła podróż po świecie, zarówno tym realnym, jak i wirtualnym. Internet pomaga mi dotrzeć do źródeł, do artystów. Ale pamiętajmy, że pomysł stworzeni WO sięga czasów mojego liceum, kiedy nie było internetu. Wtedy całą wiedzę czerpaliśmy z nagrań i festiwali.
Zatem latam teraz po świecie w poszukiwaniu źródeł, artystów, inspiracji. Poznaję przy okazji genialnych ludzi z wielu dziedzin. W tej chwili World Orchestra łączy, kontaktuje ludzi różnych profesji. Mamy nawet grupę słuchaczy jeżdżących za nami po świecie.



World Orchestra usłyszymy w Olsztynie podczas festiwalu Wschód Piękna. Czy mógłby pan rozszyfrować to hasło? 



Wschód Piękna to moja autorska nazwa. Wymyśliłem festiwal, który łączy sztukę z odpoczynkiem. Warmia i Mazury, niezwykle piękne i malownicze, wydały mi się najlepszą lokalizacją na światową oś World Orchestry. Chcę przy tym promować nasz region. Czyli wschód plus piękno Warmii i Mazur równa się Wschód Piękna.



Jaki będzie koncert World Orchestra? Na kogo spośród wykonawców na pewno warto zwrócić uwagę?


W tym roku skupimy się na Symfonii „Lech, Czech i Rus”. To dzieło gigantyczne. Właśnie ukazała się płyta, rejestracja koncertu z NOSPR-u w Katowicach (2016). Na scenie było 145 muzyków. W olsztyńskim amfiteatrze zmieścimy 60-70 artystów na scenie. Gościem specjalnym będzie Sebastian Karpiel Bułecka. W składzie World Orchestra wystąpią Marcin Wasilewski , Atom String Quartet, Robert Luty, Rasm Almashan, Abeb Chamoun, Kamil Rogiński (nagrywa w Hollywood) Alchemik Orchestra i wielu innych.



Usłyszymy też Annę Marę Jopek.



Koncert z Anną Marią Jopek zapowiada się magicznie. Graliśmy wcześniej tylko raz, ponad 20 lat temu. Cieszę się, że drogi tak się nam zeszły w tym roku. Usłyszycie Państwo syntezę mojego „One World” z Ani delikatnością i uwielbieniem do ludowych zaśpiewów.
Jesteśmy przed serią prób, zatem jedyne, co mogę powiedzieć teraz, to że nie mogę się doczekać widoku państwa na brzegu Jeziora Wulpińskiego w Dorotowie. Hotel Galery 69. Gosia i Wojtek Żółtowscy przygotują nam — i ku waszej uciesze — piękną, jednorazową niestety scenę z drewna. Będą wodołomoty i mnóstwo ciekawych dźwięków…



A co kryje się pod hasłami Świątynia Dźwięku i noc Kupały?



Świątynia Dźwięku to niesamowite miejsce w okolicach Trójmiasta. Przyjaciele, którzy zbudowali w zupełnej dziczy oazę spokoju. Miejsce kontemplacji dźwięku i częstotliwości. Muzykoterapia, kąpiel w dźwięku to terminy, które mogliście wcześniej spotkać.
W tym roku Świątynia Dźwięku zawita w skansenie w Olsztynku. W zabytkowym kościółku zabrzmią gongi, misy tybetańskie, misy kryształowe. Huzy (Navigatorgong) i Grzegorz Korzeniec oprowadzą was po tym wewnętrznym świecie dźwięku.
Kolejne projekty w skansenie (1 lipca) to same tegoroczne premiery płytowe: Atom String Quartet, Natalii Mateo, Agai Derlak i Stanisława Słowińskiego. Ciekawie zapowiada się udział Mańki Druciak i Warszawiaków, którzy będą skansenowymi wodzirejami. Na koniec krótki spektakl — połączenie tańca, śpiewu, ludowej stylizacji i ognia — Święto Kupały.



Jednym słowem będzie to wyjątkowy festiwal. Kolorowy jak perski dywan? 



Festiwal będzie różnorodny i niezwykle ciekawy. Olsztyniacy mają najwygodniej, są u siebie. Wiedzcie państwo, że setki ludzi przyjadą tu z całej Polski, aby poczuć klimat Warmii.



A jakie ma pan plany? I co w ogóle u pana słychać? 

Po Wschodzie Piękna zabieramy się do produkcji naszych dwóch kolejnych festiwali w Polsce: Busko Zdrój, Ustroń/Bielsko Biała. Jesienią czekają mnie koncerty w Norwegii, na Litwie, w Dubaju, Katarze, Kuwejcie, Ufie, Moskwie, Cabo Verde, Rzymie i tak dalej...
Ewa Mazgal

O festiwalu Wschód Piękna:
Trzecia edycja festiwalu Wschód Piękna rozpocznie się w piątek 30 czerwca koncertem na wodzie w Hotelu Galery 69 w Dorotowie. Wystąpi Grzech Piotrowski Quartet oraz gość specjalny — Anna Maria Jopek.
W sobotę 1 lipca Wschód Piękna przeniesie się skansenu w Olsztynku. Na początek w drewnianym kościółku zabrzmi Świątynia Dźwięku na Wschodzie Piękna. Wystapią Huzy i Grzegorz Korzeniec. W wozowni Stanisław Słowiński zaprezentuje swój najnowszy solowy album. W amfiteatrze zagrają Aga Derlak Trio, Natalia Matheo Quintet oraz Atom String Quartet. Po koncertach w amfiteatrze MDK program Magiczna Noc Kupały.

2 lipca World Orchestra zagra w olsztyńskim amfiteatrze i wykona najnowszą symfonię Grzecha Piotrowskiego „Lech, Czech i Rus”.




Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.
Zobacz w naszej bazie
  • Skansen - Muzeum Budownictwa Ludowego - Park Etnograficzny w Olsztynku

    Skansen - Muzeum Budownictwa...

    W Parku Etnograficznym zgromadzono 73 obiekty dużej i małej architektury wiejskiej z Warmii, Mazur,...

  • Wulpińskie

    Jezioro Wulpińskie

    Jezioro składa się z dwóch zbiorników: wschodniego (kształtem zbliżonego do koła) i zachodniego (wydłużonego ze...

Przewodniki lokalne

Zobacz także

  • Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej w Stębarku

    Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej...

    Bitwa była co prawda pod Grunwaldem, ale muzeum bitwy mieści się w Stębarku. Bo po prawdzie najsłynniejsza...

  • Muzeum Przyrody w Olsztynie

    Muzeum Przyrody w Olsztynie

    Muzeum Przyrody jest najmłodszym odziałem Muzeum Warmii i Mazur. Mieści się w wyremontowanym pałacyku...

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Polecamy