Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Warmia i Mazury: Cztery miesiące Anny

2017-02-01 14:39:38 (ost. akt: 2017-02-09 14:40:12)
Uczniowie szkoły w Stanclewie, do której Anna Łubieńska sprowadzała nauczycieli z Wielkopolski (zdjęcie z 1934 r.)

Uczniowie szkoły w Stanclewie, do której Anna Łubieńska sprowadzała nauczycieli z Wielkopolski (zdjęcie z 1934 r.)

Autor zdjęcia: Archiwum autora

Pochodziła z rodziny ziemiańskiej, znała trzy języki, pomagała Polakom na Warmii i Powiślu w okresie przedplebiscytowym. Zapomniana przez historię Anna Łubieńska urodziła się 130 lat temu. Jej postać przypomina historyk dr Jan Chłosta.

Przed 130 laty w styczniu w rodowym majątku w Kiączynie w powiecie szamotulskim urodziła się Anna Łubieńska. Wywodziła się z rodziny ziemiańskiej Wojciecha i Joanny z Chełkowskich. Wśród Polaków, którzy w marcu 1920 roku przyjechali na Warmię, Mazury i Powiśle, by przed plebiscytem wesprzeć Polaków w pracy narodowej, należała do bardziej wykształconych i przygotowanych do działań kulturalno-oświatowych.

Na pomoc Polakom na Warmii i Mazurach


Po nauce w domu i w klasztorze w Jazłowcu, m.in. pod kierunkiem generałowej Jadwigi Zamoyskiej, uzyskała świadectwo dojrzałości w Krakowie. Studiowała filozofię, historię sztuki i literaturę w Monachium. Posługiwała się trzeba językami obcymi: niemieckim, angielskim i francuskim. Miała za sobą udział w akcji oświatowej w Wielkopolsce. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej reprezentowała powiat szamotulski w obradującym między 3 a 5 grudnia 1918 roku Sejmiku Dzielnicowym w Poznaniu.
W 1920 roku przeczytała w gazetach poznańskich wezwanie hrabiny Heleny Sierakowskiej z Waplewa na Powiślu o wsparcie Polaków na terenach, gdzie o przynależności narodowej miało zdecydować głosowanie. Jak napisała w wydanych w Warszawie w 1932 roku „Moich wspomnieniach z plebiscytu na Warmii”, i wznowionych przed 40 laty w Olsztynie przez Andrzeja Wakara, nie zastanawiała się długo.

Jan Baczewski wita w Olsztynie


Anna Łubieńska, fotografia z lat 20.  XX wieku
Fot. Archiwum autora
Anna Łubieńska, fotografia z lat 20. XX wieku
W połowie marca 1920 roku przyjechała do Waplewa, tego „pomorskiego Soplicowa” jak je nazwała, i od razu włączyła się do pracy. Zaliczano ją do grona najbardziej ofiarnych i rzetelnych działaczy. Waplewo, siedzibę Sierakowskich, określiła jako „ostoję polskiej kultury na północno-wschodnich kresach. Pełno tu historycznych pamiątek i niezmiernie cennych dzieł sztuki. Dom ten zamieszkują ludzie rozumni, kulturalni, od szeregu pokoleń pracujący dla swego narodu”.
Nieco gorzej było na Warmii, ale i tu spotkała również ludzi oddanych sprawie narodowej.
Do Olsztyna dotarła z hrabiną Sierakowską. Na dworcu w marcu 1920 roku powitał obie panie działacz warmiński Jan Baczewski. Kiedy jechali tramwajem z dworca do hotelu Deutsches Haus u zbiegu obecnych ulic 1 Maja oraz Piłsudskiego i rozmawiali po polsku, rozległy się głosy niezadowolenia. Wkrótce do tego się przyzwyczaiła.

Salon towarzyski księcia Czartoryskiego


Nigdy tu nie ukrywała tego, że jest Polką. W Olsztynie brała udział w wieczornych spotkaniach z udziałem Francuzów, Anglików i Włochów w prowadzonym przez księcia Adama Czartoryskiego salonie towarzyskim: „Książę przyjechał na Warmię na początku okresu plebiscytowego, by pośredniczyć między polskim komitetem plebiscytowym a władzami koalicji. Wszyscy cenią sobie niezmiernie zaproszenie na przyjęcia do domu księcia, gdzie jest zawsze zajmująca rozmowa, a nieraz też śpiew i wesoła zabawa. Księżna swoją ujmującą dobrocią pozyskuje serca i zaufanie wszystkich zarówno naszych pracowników jak i cudzoziemców”.
Autorka jednak dała do zrozumienia, że te rauty nie miały większego znaczenia i wpływu na przebieg przygotowań do głosowania, ani pozyskania przychylności przedstawicieli Komisji Międzysojuszniczej. Dla nich przyjazd do Olsztyna stanowił mało znaczący epizod w karierze. Myśleli wciąż o tym, ażeby jak najszybciej opuścić warmiński zaścianek.

Dziesięć przedszkoli, siedemnaście szkół


Anna Łubieńska nie ograniczyła swojego czteromiesięcznego pobytu na Warmii i Powiślu do rozmów salonowych. Na południowej Warmii przyszło jej organizować dziesięć polskich przedszkoli, nazywanych ochronkami, najpierw w Olsztynie, potem w okolicznych wsiach, m. in. w Kronowie, Dajtkach, Gryźlinach. Wkrótce powierzono jej kierownictwo ekspozytury sekcji charytatywnej Komitetu Plebiscytowego na Warmii.
Pomagała też w tworzeniu polskich szkół. To za jej pośrednictwem zdołano sprowadzić na teren głosowania nauczycieli z Wielkopolski do powstałych w 1920 roku aż siedemnastu polskich szkołach na południowej Warmii: w Stanclewie, Stryjewie, Bredynkach, Gryźlinach, Purdzie, Unieszewie, Barczewku, Ramsowie, Ramsowie, Butrynach, Gietrzwałdzie, Nagladach, Kronowie, Lamkówku, Rożnowie, Pluskach, Raszągu i Worytach. W tej pracy werbunkowej nauczycieli wspomagał ją Ignacy Stein, wicekurator Okręgu Szkolnego w Poznaniu.
Wielokrotnie interweniowała u przedstawicieli Komisji Międzysojuszniczej w sprawie powstrzymania terroru niemieckich bojówkarzy, na jaki skazani byli miejscowi Polacy. Z siostrą Marią Piwnicką odbywała na temat rozmowy z oficerem angielskim Garnerem, o czym napisała we wspomnieniach. Wykorzystywała też swoje kontakty w Warszawie w sprawie udzielenia większej pomocy materialnej Polakom zaangażowanym w prace plebiscytowe. Rozmawiała w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i z marszałkiem Sejmu Wojciechem Trąmpczyńskim. Towarzyszyła też Stefanowi Żeromskiemu i Janowi Kasprowiczowi w czasie ich krótkiego pobytu na Powiślu. Kasprowicz dojechał nawet do Olsztyna, gdzie został uroczyście przyjęty.

Polska o poranku, Prusy po południu


Kilka zdań o pracy Anny Łubieńskiej zawarł w swoim pamiętniku „Wspomnienia Warmiaka” (1961 r.) Jan Baczewski. Zauważył, że Helena Sierakowska „miała dzielną i niestrudzoną pomoc w Annie Łubieńskiej, która nawet dzień samego głosowania objeżdżała lokale wyborcze w Olsztyńskiem”. Towarzyszyła Janowi Baczewskiemu i dziennikarzowi amerykańskiemu Arthurowi Griffithowi w odwiedzinach lokali głosowania w Dorotowie, Gryźlinach, Miodówku, Wymoju, Gietrzwałdzie, Tomaszkowie. Niedzielny poranek 11 lipca 1920 roku nie zapowiadał klęski Polaków. Pierwsi do głosowania zjawili się właśnie Polacy. Potem oddawano tylko głosy za Prusami Wschodnimi, czyli za Niemcami.
Po pobycie na Warmii Anna Łubieńska brała udział w przygotowaniach do plebiscytu na Górnym Śląsku, potem założyła i kierowała Kołem Włościanek w Kaźmierzu pod Szamotułami, takim samym, jakie znajdowały się w kilku wsiach na Powiślu.
Kilka lat spędziła w Warszawie, współpracowała z ks. Władysławem Korniłowiczem w zakładzie dla niewidomych w Laskach, była wychowawczynią w internatach dla chłopców. W czasie okupacji hitlerowskiej prowadziła tajne nauczanie, a po 1945 roku udzielała prywatnych lekcji języków francuskiego i angielskiego.
Przez całe życia była oddana pracy społecznej. Żyła w panieństwie, bo na sprawy osobiste zabrakło jej czasu. Zmarła 12 lutego 1960 roku w Zielonej Górze i tam została pochowana. W czasie wojny zaginęła jej korespondencja z wybitnymi polskimi i zagranicznymi osobistościami oraz przekłady z literatury francuskiej i angielskiej.
Jan Chłosta

Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Polecamy