Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Unieszewo. Tajemnice starej poligrafii

2016-09-06 12:34:18 (ost. akt: 2016-09-06 12:33:37)
Marek Gardzielewski w swoim ogrodzie w Unieszewie.

Marek Gardzielewski w swoim ogrodzie w Unieszewie.

Autor zdjęcia: Władysław Katarzyński

Marek Gardzielewski, mieszkaniec Unieszewa w gminie Gietrzwałd, tradycje drukarskie przejął po stryju i ojcu. Obecnie jest już na emeryturze, jak powiada z humorem "na długim urlopie". Od czasu do czasu prowadzi w Olsztynie "Lekcje z Gutenbergiem".

Unieszewo w gminie Gietrzwałd, dawniej Sząfałd. Dom daleko za wsią, do którego prowadzi kręta bita droga, leżący w sąsiedztwie lasów, nad urokliwym stawem w dolinie. To tutaj mieszka Marek Gardzielewski z żoną Krystyną. Witają nas jazgotem dwa psy, przywiezione niedawno ze schroniska.

Wyjaśniam, że przyjechałem na konsultacje. Jeden z mieszkańców Olsztyna posiada mianowicie odbitkę mini-plakatu z prapremiery "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego z 1901 roku w Teatrze Miejskim w Krakowie, obecnie im. Juliusza Słowackiego. Pokazuję go poligrafowi. — Sygnatura numer 169, ciekawa rzecz! — orzeka. — Ale ze względu na mały rozmiar nie jest to afisz, jaki wieszano na mieście czy też na teatrze zapowiadając przedstawienie, a raczej druk, jaki zamieszczono w jakiejś publikacji o Stanisławie Wyspiańskim i jego "Weselu", na przykład w podręczniku szkolnym lub antologii teatru.

Wywodzi się pan Marek z Torunia, z rodziny poligrafów. Drukarzem był jego stryj Zygfryd, wynalazca antykwy toruńskiej, pierwszej polskiej barokowej litery, którą wydrukowano między innymi "Listy z mojego Rzymu" Gustawa Morcinka. Na wyobraźnię małego Marka, który miał wtedy 6 lat, działały olbrzymie bele papieru, przywożone do drukarni i hałas pracujących tam maszyn. Drukarzem był także Leander Gardzielewski, ojciec pana Marka. Do Olsztyna sprowadził go Hieronim Skurpski, współzałożyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego "Pojezierze" i twórca Biura Wystaw Artystycznych, aby założył tu pierwszą olsztyńską drukarnię offsetową w wydawnictwie "Pojezierza". Mieściła się w oficynie za Wysoką Bramą. Tam Marek Gardzielewski zdobywał swoje pierwsze doświadczenia.

— Po latach otworzyłem w Olsztynie swoją prywatną drukarnię — wspomina. — Czasy nie były łatwe dla prywatnej inicjatywy, ale gorzej mieli kiedyś tacy, jak na przykład znajomy ślusarz pan Ptasik, którego najpierw próbował zniszczyć okupant, a w 1956 roku, kiedy powstawały spółdzielnie, polskie władze. Wszystko przetrzymał, był bowiem ten stary ślusarz tak jak my, drukarze, twardym człowiekiem!
W 1985 roku pan Marek przeniósł swoją drukarnię do Unieszewa. Wspomina, jak w stanie wojennym odwiedzali go panowie z wiadomego urzędu, którzy węszyli, czy nie drukuje tu nielegalnych ulotek. W Unieszewie otworzył Izbę Guteberga, gdzie zgromadził stare maszyny drukarskie. Zdobywał je różnymi sposobamim na przykłąd przejmował od modernizowanych Olsztyńskich Zakładów Graficznych. Wstawiano tam nowoczesne maszyny, stare miały iść na złom. Pan Marek kupował je za bezcen i tak z czasem stał się właścicielem krajarki, falcerki, itp. Na złom miały trafić też metalowe, a na opał drewniane czcionki, które walały się w drukarni. Te pierwsze odkupił jako złom, te drewniane pozwolono mu zabrać. To były czcionki polskie i niemieckie, tzw. szwabacha, chyba w spadku po Niemcach. Przywiózł je w kilku wiadrach. W ten sposób w Unieszewie powstała unikalna w regionie Izba Gutenberga, w której prowadził dla szkół "Lekcje z Gutenbergiem".

U niego uczniowie uczyli się drukować na starych maszynach, wcześniej poznawszy współczesne techniki druku. Pan Marek otwierał kaszty z czcionkami, kazał uczniom samodzielnie układać je w wierszowniku, budować zdania, odbijać na papierze. To było dla nich wielkie przeżycie. Milkły wtedy największe rozrabiaki.
— Panuje obiegowa opinia, że Gutenberg wynalazł druk — tłumaczył pan Marek. — A to nieprawda! Uznawany był za wynalazcę drukowania za pomocą ruchomej czcionki, prasy drukarskiej i urządzenia do odlewania czcionek. W Moguncji wydrukował swoje największe dzieło, Biblię. Egzemplarz można obejrzeć w Pelplinie.

Drukarnia pana Marka w Unieszewie nie przynosiła kokosów, ale dało się z niej żyć. Jedną z wydanych tu książek były druki związane z Warmią, w tym z Unieszewem. Trafiały się zamówienia nietypowe. Kiedyś przyjechał klient, który zażyczył sobie wydrukowania... pięciu książek. Inny chciał wydrukować dwa zaproszenia. Mijały lata, konkurencja na rynku drukarskim rosła, w końcu pan Marek postanowił zwinąć interes. Stare maszyny drukarskie i czcionki z Izby Gutenberga zakupiła Wojewódzka Biblioteka Publiczna. Od czasu do czasu zapraszany jest do tej biblioteki, gdzie prowadzi swoje "Lekcje z Gutenbergiem".

Wśród druków w jego dorobku z czasów, kiedy drukarnia w Unieszewie istniała, były afisze "Wspaniałego Teatru Bez Nazwy" z Gietrzwałdu, którego pan Marek był współzałożycielem i przez lata aktorem (zagrał m. in. Majora w "Damach i Huzarach" Aleksandra Fredry), a aktualnie członkiem kapeli teatru. Występy jako aktor na razie zawiesił. A jak już o tym teatrze mowa. Aktualnie, pod wodzą Andrzeja Fabisiaka, wystawia "Wesele Wyspiańskiego. Stąd pan Marek ze wzruszeniem spogląda na odbitkę mini-afisza prapremiery "Wesela" z 1901 roku.
Władysław Katarzyński
Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.
Zobacz w naszej bazie

Przewodnik lokalny

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Rafał #2062726 | 95.195.*.* 10 wrz 2016 16:36

    Serdeczne pozdrowienia dla Pana Marka przesyła sąsiad ze Szwecji.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Polecamy