Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Bukwałd: Wszyscy ratują swoją kaplicę

2016-03-04 12:25:46 (ost. akt: 2016-03-04 12:31:29)
Barokowe wyposażenie wnętrza kaplicy

Barokowe wyposażenie wnętrza kaplicy

Autor zdjęcia: Władysław Katarzyński

Od półtora roku kaplica w Bukwałdzie, gdzie odbywały się nabożeństwa i inne uroczystości kościelne, jest zamknięta. Przyczyna? Zagrożenie życia wiernych. Pękają mury zabytkowej świątyni i mur oporowy.

W styczniu 2015 roku zawiązała się we wsi społeczna grupa do spraw ratowania kaplicy.
— Jesteśmy zdeterminowani, żeby ją uratować! — oświadcza sołtys Bogumiła Brewka ze społecznego komitetu. — Wzięliśmy sprawy w swoje ręce, zbieramy datki, a 8 kwietnia 2016 roku w Olsztynie odbędzie się wenta dobroczynna z koncertem i aukcją obrazów, z przeznaczeniem dochodu na ten cel.

Tu kończy się asfalt


Bukwałd w gminie Dywity, wioska licząca około 300 mieszkańców. Ostatnia w tej części gminy wieś, za którą kończy się asfalt, a zaczynają kręte wiejskie drogi. Niemal w centrum Bukwałdu, nad stawem, stoi "witacz" w postaci wyrzeźbionych w lipie warmińskich chłopa i baby. W pobliżu tablica informacyjna z mapą i krótkim rysem historycznym miejscowości. Tuż obok druga tablica z osiągnięciami mieszkańców w różnych konkursach. Oglądam je, a tuż obok, mając za nic drogę, przejeżdża rajdujący brzegiem stawu motocyklista. Pryska błoto. Za chwilę jeździec zajeżdża pod sklep, gdzie koleżkowie witają z uznaniem jego popisy.
Bukwałd sroce spod ogona nie wypadł. Istnieje tu Stowarzyszenie Miłośników Wsi Bukwałd, działa prężnie szkoła podstawowa, gdzie uczy się dzieci m. in. historii wsi i całej Warmii, jest dobrze wyposażona świetlica, przystanek busika. Istnieje również ośrodek hodowli strusia afrykańskiego "Strusiolandia", Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Dzikich prowadzony przez fundację "Albatros", odremontowany przedwojenny budynek młyna.

Niemi świadkowie historii


A jak było tu przed wojną, kiedy mieszkali tu Niemcy, polscy i niemieccy Warmiacy? Niemymi świadkami są zabytki. Za wsią, na rozstajach, stoi neogotycka warmińska kapliczka św. Józefa. Ufundował ją w 1920 roku ojciec chorego na gruźlicę Józefa Goerigka w intencji wyzdrowienia syna. Syn jednak zmarł.
— Ciekawa jest też historia dużej kaplicy w centrum wsi, o której remont się staramy — mówi Ewa Borkowska ze społecznego komitetu. — A zaczęło się od ukąszenia przez żmiję córki jednego z mieszkańców Bukwałdu. Rodzina nie miała nadziei na jej uratowanie, ale dziecko cudem wyzdrowiało, więc ojciec wybudował kapliczkę. W 1858 roku tamtą kapliczkę rozebrano i wzniesiono nową, w stylu neoromańskim. Postawili ją rolnicy Jan Biernatowski i Jakub Pamsa. Zaczęto tu odprawiać msze, ale że mieszkańców przybywało, w 1930 roku kaplicę rozbudowano o ceglaną wieżę, przez co obecnie przypomina kościół. W środku można obejrzeć barokowy ołtarz z ok. XVI wieku z obrazem św. Józefa z Jezusem i św. Augustyna z 1800 roku, obraz św. Antoniego, rzeźbę św. Michała Archanioła oraz inne zabytkowe elementy wyposażenia. Zamknięta od półtora roku kaplica jest filią kościoła parafialnego w Brąswałdzie.

Bukwałd przyciąga sławnych ludzi


— To bardzo ważny zabytek, jeden z najciekawszych na Warmii, tym bardziej trzeba go ratować — mówi Danuta Lidman, w której rodzinie są i byli Warmiacy. — Słyszałam na przykład, ze przed wojną odprawiał tu nabożeństwa ksiądz Walenty Barczewski, sławny Warmiak. Podobno był taki zwyczaj, że po skończonym nabożeństwie proboszcz, stojąc w drzwiach kaplicy, podawał wszystkim wychodzącym na pożegnanie rękę. Dzisiaj Warmiaków można policzyć na palcach. Wielu jest ludzi napływowych.
— Do tych napływowych — tu zabiera głos pani sołtys, należy zaliczyć ludzi z kręgów władzy i biznesu, bywających tu okresowo. Znajomość z nimi jest bardzo ważna, wiele można załatwić. Ładne położenie Bukwałdu przyciąga "mieszczuchów" jak magnes. Zaczęło się kilkanaście lat temu od Mariusza Waltera z TVN, który kupił tu dom. Ziemie lub domy mają w Bukwałdzie np. były wicepremier Leszek Balcerowicz, była minister przemysłu Henryka Bochniarz, aktorka Małgorzata Potocka, Ludgarda Buzek.
— Jak to z nimi jest? — zastanawiają się panie. — Są tacy, którzy zamykają się w swoim kręgu i tacy, którzy pokazują się na wsi. Robią zakupy w naszym wiejskim sklepie, a póki kaplica była czynna, chodzili na nabożeństwa. Taka pani Bochniarz, która młodzieży załatwiła wyjazd do Brukseli do siedziby Parlamentu Europejskiego, jest członkiem naszej społecznej grupy.

Te pęknięcia zagrażają bezpieczeństwu


Ostatni remont generalny kaplicy przeprowadzono w 1958 roku. Nikt po latach nie spodziewał się, łącznie z obecnym proboszczem Stanisławem Tkaczem z Brąswałdu, który odprawiał tu niedzielne nabożeństwa, że zabytek może być zagrożony. Sprawa została nagłośniona dwa lata temu przez jednego z mieszkańców, który zauważył pękanie muru oporowego pod świątynią. Złożono to na karb prac budowlanych na chodniku pod kaplicą, kiedy użyto koparki, oraz dużego ruchu samochodów ciężarowych, jadących na tutejsze budowy. Zaalarmowany powiatowy inspektor budowlany przy okazji obejrzał sobie kaplicę i na jej murach zobaczył też pęknięcia. A ponieważ zaistniało zagrożenie dla życia ludzkiego, nakazał wyłączyć kaplicę z publicznego użytkowania.
— Byliśmy zszokowani, bo służyła nam tyle lat! — wspomina Janina Jończyk ze społecznego komitetu. — Kameralna, przytulna. A teraz musimy jeździć na msze do Brąswałdu!
Członkowie komitetu przyznają, że proboszcz przy wsparciu kurii próbował ratować zabytek. Otrzymał nawet pewną kwotę z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale potem musiał ją zwrócić. Jak później wyjaśniał, za mało było czasu na rozpoczęcie prac związanych z procedurą projektową.
W niektóre szpary w murze oporowym i kaplicznym można swobodnie włożyć dłoń. Obecnie nie tylko kaplica jest zamknięta, ale ustawiono nawet zakaz przejścia chodnikiem pod kościołem.

Kaplica jednoczy


Kaplica zjednoczyła ludzi dobrej woli. Społeczna grupa inicjatywna do spraw ratowania kaplicy zawiązała się w styczniu ubiegłego roku. Większość jej członków to kobiety.
— Mieliśmy już doświadczenie w pracach na rzecz wsi, zarówno ja jak i poprzedni sołtys Stanisław Rulka, a także rada sołecka i Towarzystwo Miłośników Wsi Bukwałd — opowiada Bogumiła Brewka. — W Bukwałdzie powstał między innymi plac zabaw dla dzieci, parking, doposażono świetlicę, organizowane są festyny. Więc nie baliśmy się powiedzieć: i teraz bierzemy sprawy w swoje ręce!
Panie pokazują mi wydrukowane ulotki z wizerunkiem kaplicy i apelem o jej ratowanie. Rozdawał je np. ksiądz Stanisław, chodząc po kolędzie, rozprowadzają wśród mieszkańców i znajomych członkowie komitetu. Kwestowano na rzecz remontu na Święcie Zmarłych pod cmentarzem w Brąswałdzie, na koncertach Pro Musica Antiqua oraz występach dzieci z powiatowej szkoły muzycznej w Dywitach, a ostatnio, 19 grudnia 2015 roku, podczas żywej szopki w Dywitach. Panie upiekły również 30 ciast, które sprzedano co do jednego. Komitet zebrał na razie 20 tys. 111 zł. Pieniądze zostały zaksięgowane na wyodrębnionym subkoncie.
— Jestem grekokatoliczką — mówi Bogumiła Brewka. — Ale wcale to mi nie przeszkadza, aby zaangażować się w remont rzymskokatolickiej świątyni. Bo ona jest czymś ważnym dla miejscowej społeczności, ponadto spełnia funkcję ekumeniczną.
— A ja nie chodzę do kościoła wcale! — wyznaje inna z pań. — Ale myślę jak inni tutaj, że trzeba dla wsi uratować ten zabytek.

Właściwy remont poprzedzają różne projekty wstępne. Parafia i kuria opłaciły projekt architektoniczny, gmina - projekt geologiczny, ze składek mieszkańców opłacono projekt konstrukcyjny. Za projekt budowlany zapłacili sponsorzy, dołożono do tego też trochę społecznego grosza.
— Trzy projekty już są gotowe, w ciągu dwóch tygodni będzie zakończony budowlany! — informuje Ewa Borkowska. — Potem rozpatrzy to konserwator zabytków, a następnie rozpocznie się remont. Umocni się skarpę. Kaplica dostanie między innymi nowy dach, jej mury zepną klamry, zostaną wzmocnione fundamenty.

— Idźmy dalej! — dodaje Helena Ejświł-Ostrowska — 8 kwietnia w restauracji "Zakątki Europy" w Olsztynie odbędzie się na rzecz kaplicy wenta dobroczynna, podczas której zaśpiewa Walerian Ostrowski, mój krewny. Przewidujemy też aukcję prac malarskich. Członkowie komitetu nie ukrywają, że kiedy już zakończy się remont i proboszcz odprawi pierwsze nabożeństwo, pójdą za ciosem. Marzy im się Bukwałd jako wioska tematyczna. A temat przewodni to gręplarstwo w oparciu o wełnę owczą, bo owiec w okolicy nie brakuje.
Władysław Katarzyński
Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. do tego niżej #1946637 | 188.146.*.* 4 mar 2016 21:30

    zmilcz jehowito....

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. bopo #1946572 | 83.31.*.* 4 mar 2016 19:36

    Bóg KATEGORYCZNIE zabronił sporządzania rzeźb oraz obrazów w celu kłaniania się przed nimi. Biblia wyraźnie mówi, że ..."nie będziesz się im kłaniał". Nie ma żadnego znaczenia, o czym bałwochwalca myśli podczas całowania ikony czy posągu. Ważne jest, że klęka, kłania się przed bałwanem i tym uczynkiem znieważa samego Boga. KŁANIANIE SIĘ CZY PRZYKLĘKANIE PRZED PRZEDMIOTAMI JEST BOGU OBRZYDLIWOŚCIĄ. Przykazanie dekalogu: Wyjścia 20:4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. www.zbawienie.com/balwochwalstwo.htm (usunąć spacje)

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Polecamy