Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Warmia: Pamiętnik znaleziony w Bartągu

2015-02-04 12:09:57 (ost. akt: 2015-02-04 12:32:59)
Edward Szarnowski (na pierwszym planie) i Waldemar Kijewski nad kronikami straży i pamiętnikiem Paula Gajewskiego

Edward Szarnowski (na pierwszym planie) i Waldemar Kijewski nad kronikami straży i pamiętnikiem Paula Gajewskiego

Autor zdjęcia: Władysław Katarzyński

Pamiętnik przedwojennego mieszkańca Bartąga to jeden z cenniejszych eksponatów, jakie trafią do izby tradycji wsi. Tworzą ją druhowie z miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Uroczyste otwarcie izby odbędzie się latem 2015 roku z okazji jubileuszu 670-lecia Bartąga.
Bartąg to wieś w gminie Stawiguda, kilka kilometrów od Olsztyna. W 1909 roku założono tu ochotniczą straż pożarną. Jako remiza, a zarazem świetlica służył strażakom przez wiele lat budynek przy szosie w centrum wsi. Ale nie tylko strażakom. Przed wojną był tu między innymi areszt, a po wojnie magazyn spółdzielni mleczarskiej. Potem budynek wrócił do OSP. Ale garaż był tak ciasny, że coraz nowocześniejsze wozy bojowe już tam się nie mieściły. Kilka lat temu wybudowano więc w pobliżu kościoła nową remizę.

Izba pamięci w starej remizie


— A co zrobić ze starą? — zastanawiali się druhowie z Bartąga. Wreszcie ktoś wpadł na pomysł utworzenia izby tradycji wsi. Ale najpierw przeprowadzono remont budynku, z wysuszeniem ścian włącznie (były strasznie zawilgocone). Zachowano też część zabytkowych cegieł na ścianach wewnątrz. Potem wstawiono gabloty i antyramy. Wreszcie trafiły tu pierwsze pamiątki.
— Po otwarciu izby latem tego roku, na jubileusz 670-lecia wsi, będzie to nie tylko miejsce, gdzie starsi ludzie mogą sobie powspominać, jak to dawniej było, ale również będzie można tu organizować lekcje historyczne dla dzieci i młodzieży — wyjaśnia mi, otwierając izbę tradycji, wywodzący się z rodziny warmińskiej komendant OSP Edward Szarnowski. I dodaje, że strażacy czują się spadkobiercami dorobku wszystkich mieszkańców, tak przed wojną, jak i po wojnie. Izba ma upamiętnić także strażaków, którzy odeszli z szeregów OSP na zawsze, a współcześni kontynuują szlachetne cele, jakie im przyświecały, walkę o ludzkie życie.

Z pamiętnika mieszkańca Bartąga


Jednym z eksponatów, który tu można będzie obejrzeć, jest bogato opatrzony fotografiami pamiętnik Paula Gajewskiego, przedwojennego mieszkańca wsi. Trafił najpierw do biblioteki, którą obok świetlicy prowadzi Bogumiła Radaszewska, prezes stowarzyszenia Teatr Prawie Dorosły, które znamy z organizacji Festiwalu Teatrów Amatorskich "Pod Brzozą".
— Nie pamiętam, kto go tutaj przyniósł — wyznaje pani Bogusława. — W bibliotece nie ma miejsca na eksponaty związane z przeszłością wsi, więc kiedy strażacy zwierzyli mi się z pomysłu utworzenia izby, przekazałam im ten ciekawy dokument.
Najpierw został przetłumaczony z języka niemieckiego na polski. Paul Gajewski dzisiaj mieszka w Herne w Niemczech. Ma ponad 90 lat. Z Warmii wyjechał 21 stycznia 1945 roku, uciekając przed Rosjanami. Pierwszy raz po wojnie był we wsi w 1970 roku.

Dwie cegielnie


Największymi zakładami pracy przed wojną, jak pisze Gajewski, powołując się także na wspomnienia innych mieszkańców wsi, były w Bartągu dwie cegielnie: parowa i ręczna, obie należące do Johanna Mekelburga. Piece do wypalania sprowadzono z Zagłębia Ruhry. W obu zakładach zatrudniano blisko 100 osób. Od cegielni do stacji kolejowej w Bartągu prowadziła linia wąskotorowa. Cegielnia sprzedawała między innymi cegłę na rozbudowę olsztyńskiego garnizonu wojskowego przy ul. Warszawskiej i na odbudowę olsztyńskich zabytków. Z tej cegły wybudowano również w Bartągu osiedle robotnicze Zydlągi. W czasach współczesnych, chociaż osiedle leży przy ul. Świętego Jana, używa się też starej nazwy.

Autobusy dla Wehrmachtu


W Bartągu, jak pisze Gajewski, istniała również firma transportowa, której właścicielem był Paul Freytag. Miał na stanie również pojazdy do przewozów pasażerskich. Jeden z wozów obsługiwał Polak imieniem Stefan. W 1939 roku autobusy skonfiskował Wehrmacht. Potem trzy z wozów zwrócono. Jeden z autobusów wyczarterował teatr. We wsi był też urząd gminy, z naczelnikiem Krugerem oraz USC, gdzie ślubów udzielał Wiktor Kernz. Istniała również szkoła i przedszkole, poczta oraz dwie jadłodajnie; jedną z nich prowadził Anton Thiel.
Przed wojną w Bartągu, jak i dzisiaj, była stacja kolejowa, przez którą m.in. przejeżdżał, nie zatrzymując się, pociąg przez Olsztyn do Królewca. Rolnicy wykorzystywali pociąg do transportu mleka.
W życiu wsi zaistniało kilka wydarzeń, o jakich wspominano latami, między innymi wizyta biskupa warmińskiego w latach międzywojennych, kiedy to Bartąg wystawił na jego powitanie konny orszak honorowy. Zdjęcie znajdujemy w pamiętniku Gajewskiego.
Jeśli chodzi o innych przedwojennych mieszkańców Bartąga, Gajewski wspomina nauczyciela muzyki nazwiskiem Zimmermann, który chadzał po wsi w eleganckim garniturze i cylindrze, oraz Marię Biermańską, położną. Kobieta ta była bardzo oddana swojemu zawodowi, do rodzących wyprawiała się rowerem nawet o zmroku. Problem miała w przypadku, kiedy rodziły dwie panie w tym samym czasie. Stąd w latach 40. XX wieku zatrudniono drugą położną.

Dzielny proboszcz


Zacną postacią w przedwojennym Bartągu był proboszcz Otto Langkau. Dopóki miał pozwolenie, obok kazań w języku niemieckim, wygłaszał też po polsku. Kiedy 21 stycznia 1945 roku do Bartąga wpadli Rosjanie, część wiernych schowała się w podziemiach kościoła. Do Rosjan wyszedł tylko proboszcz, przekonując, że tam nikogo nie ma. Wtedy jeden z Rosjan wyjął karabin i go zastrzelił. "Mój brat zrobił trumnę i księdza pochował" — pisze Gajewski.

Płonie, płonie stodoła


Pamiętnik to tylko jeden z eksponatów, jakie zgromadzili strażacy z OSP w Bartągu, która liczy dzisiaj 54 członków, w tym 24 czynnych. Na razie w większości znajdują się tutaj pamiątki związane ze strażą, w tym stare kroniki. Wynika z nich, że jednym z komendantów straży pożarnej przed wojną był stolarz Kluth. Bartąska straż znajdowała się w dobrym położeniu, bowiem miała pompę motorową. Z pożarów, jakie wtedy wybuchły, wspominający zachowali w pamięci trzy, kiedy od uderzenia pioruna zapaliły się stodoły. Warto też dodać, że w 1985 roku strażacy z Bartąga gasili ofiarnie między innymi płonącą plebanię i kościół. W izbie tradycji znalazły się także takie eksponaty, jak manekiny ubrane w strażackie mundury i ubiory bojowe i inne elementy wyposażenia oraz dyplomy i świadectwa ukończenia kursów wyszkolenia.
— Jeśli chodzi o pamiątki związane z Bartągiem liczymy na to, że kolejne wypożyczą nam lub przekażą mieszkańcy — uważa zastępca prezesa OSP Waldemar Kijewski. — Można zawsze na nich liczyć, na tych, co mieszkają w Bartągu, w Rusi, Gągławkach czy też w Bartążku. Są oni jednymi ze sponsorów swojej OSP.
Pamiątki można znaleźć nie tylko u mieszkańców wspomnianych wsi. Ja sam natrafiłem na taką, metalową tabliczkę w kolorze żółtym z napisem "Bertung", pochodzącą ze stacji kolejowej. Posiada ją Zbigniew Daszkiewicz, kolekcjoner staroci z Olsztynka.
— Powinna trafić do izby tradycji — mówi. — Czekam na kontakt.


Bartąg, wieś lokowana w zakolu Łyny w 1345 r. przez wójta Henryka Lutra a następnie przez kapitułę warmińską. Niemiecka nazwa Gross Bertung. Wiódł tędy m. in. Gościniec Niborski. Pierwszy kościół wybudowano w 1348 r. Spalony w 1681, odbudowany w XVIII w.


Władysław Katarzyński


Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.
Zobacz w naszej bazie
  • Bartąg

    Jezioro Bartąg

    Jezioro położone około 1 km na południe od granic m. Olsztyna. Brzegi przeważnie wysokie, łagodnie wzniesione, miejscami...

Przewodniki lokalne

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. bolo #1656130 | 93.105.*.* 5 lut 2015 00:32

    totenowe polskie tradycje ,tlumaczone z niemieckiego.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Polecamy