Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Pieniężno: cały świat w jednym miejscu

2014-10-27 13:22:50 (ost. akt: 2014-10-27 13:37:27)
Pieniężno: cały świat w jednym miejscu

Autor zdjęcia: Archiwum Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie

— U nas każdy przedmiot ma swoją historię — mówi ks. Wiesław Dudar, dyrektor Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie. Tak jak garamut, który ojciec Dudar przywiózł z Nowej Gwinei. Niedawno muzeum świętowało 50-lecie swojego istnienia.

— Tradycyjnie werbiści od początku swojego istnienia tworzyli muzea, tam gdzie znajdowały się ich domy misyjne. Jeśli nie muzea, to chociaż niewielkie salki, w których eksponowali przedmioty przywiezione przez siebie z misji — opowiada ks. Dudar. W XIX wieku, kiedy powstało Zgromadzenie Słowa Bożego dostęp do zdobyczy obcych kultur był bardzo trudny. Nie było internetu ani telewizji, pozostawało więc samodzielne zwiedzanie krajów. — Nie każdy miał taką możliwość i chęć. Tę lukę wypełniali nasi misjonarze, którzy wracając z misji przywozili ze sobą pamiątki. Dzięki ich misyjnym podróżom, również społeczeństwo mogło obcować z innymi kulturami, słuchając ich opowiadań oraz oglądając przedmioty, które przywieźli — wyjaśnia dyrektor Muzeum w Pieniężnie. Od tamtej pory minęło niemal około 150 lat, świat wygląda teraz zupełnie inaczej. Nie zmieniło się jedno: werbiści dalej podróżują, przywożą pamiątki oraz dzielą się swoją wiedzą i wspomnieniami.

Kolekcje prawie całkowicie zniszczono


Eksponaty Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie pochodzą z 80 różnych krajów świata, ze wszystkich kontynentów. W zbiorach werbistów znajduje się około ośmiu tysięcy przedmiotów etnograficznych i siedemset przyrodniczych. Obiektów wciąż przybywa. — Ale tylko około 10 procent z nich jest eksponowanych na wystawach. Posiadamy też kilka filii, m.in. w Nysie, Górnej Grupie, Laskowicach Pomorskich i Kleosinie koło Bialegostoku — dodaje ks. Wiesław Dudar. Zanim jednak to całe bogactwo eksponatów dotarło do Pieniężna, musiały przejść sporą przeprawę. Pierwsze wielkie muzea werbistów powstały w Holandii, pod Wiedniem oraz w 1892 roku w Nysie na Śląsku, która wówczas należała do Niemiec. I Wojna Światowa przerwała rozwój Zgromadzenia Słowa Bożego na Ziemiach Polski. Dopiero, kiedy odrodziła się wolna Polska zaczęły powstawać kolejne punkty. — Domy Misyjne powstały w m.in. w 1920 roku Bytomiu i Pieniężnie, w 1922 roku Rybniku oraz w 1923 w Górnej Grupie. W roku 1935 utworzono Polską Prowincję Zgromadzenia Słowa Bożego — podaje ojciec Dudar. Dynamiczny rozrost werbistów ponownie przerwała wojna. Zamknięto domy, aresztowano wielu ojców, braci i nowicjuszy. Część z nich straciła życie w obozach koncentracyjnych. II Wojna Światowa nie oszczędziła też wieloletnich zbiorów muzeów. — Zostały prawie całkowicie rozgrabione. Wspaniałe kolekcja werbistów zdziesiątkowali Niemcy, Rosjanie, ale też Polacy. Mimo tego coś i tak nam zostało — wyjaśnia dyrektor muzeum. Niemieckie wojsko zajęło też Dom św. Wojciecha w Pieniężnie. Bardzo zniszczony dom przejęli po wojnie polscy werbiści. Jako pierwsi w 1945 roku pojawili się tu o. Bolesław Cisz i br. Jan Bruski. Po wojnie przyszedł czas na uporządkowanie tego, co udało się uratować podczas wojny. Rzeczy, których nie zniszczyła wojna, przebrano i przewieziono do domu w Pieniężnie. W dalszym ciągu do werbistów napływały kolejne dary od misjonarzy, świadectwa ich pracy w obcych krajach. Muzeum Misyjno-Etnograficzne powstało dzięki staraniom o. Józefa Seydy i o. Antoniego Koszorza. — Pewnego dnia po kolacji, ojciec Seyda poprosił, żeby wszyscy zakonnicy udali się po kolacji do jednego pokoju. Leżały w nim na stołach i w pudłach wieloletnie kolekcje werbistów z całego świata. Wszystkich zamurowało, bo jak tak wspaniałe pamiątki można trzymać w pudłach? — pyta ks. Dudar.

Garamut nie zawsze prawdę powie


Jeszcze przed powstaniem muzeum urządzano w Pieniężnie niewielkie wystawy. W 1964 roku powstały dwa, niepołączone ze sobą gabinety misyjno-etnograficzne. Obiektów cały czas przybywało, a w 1980 roku z inicjatywy o. Eugeniusza Śliwka zmieniono nazwę gabinetów na Muzeum Misyjno-Etnograficzne. — Zbiorów było tak dużo, że posiadając kilkanaście sal i magazyny, dalej było za mało miejsca. W 1984 roku przeniesiono więc muzeum do nowego, większego miejsca — dodaje dyrektor. Od 1998 roku dyrektorem Muzeum jest ks. Wiesław Dudar. Obecnie muzeum posiada ogromną ilość przedmiotów i eksponatów, które są zorganizowane w kilku sekcjach, m.in. przyrodniczej, chińskiej, japońskiej, indonezyjskiej... — Mamy też salę wystaw czasowych, gdzie organizujemy specjalne wydarzenia, nie tylko związane z działalnością misyjną. Jesteśmy jedynym muzeum w promieniu czterdziestu-kilku kilometrów, co zobowiązuje nas do szerszych działań. Dlatego współpracujemy też z innymi muzeami — wyjaśnia ojciec Wiesław Dudar.

Idea, która rządzi Muzeum jest niezmienna od lat: pokazanie materialno-duchowej drogi miejsc, gdzie pracują księża werbiści. Największa ilość eksponatów pochodzi z Nowej Gwinei i Indonezji, czyli z miejsc, gdzie werbiści podróżowali od początku swojego istnienia. — Są tam sprzęty codziennego użytku, ubiory, przedmioty kultu, część związana jest też z chrześcijaństwem... Jest wiele zabytkowych, starych rzeczy. Ale muszę przyznać, że nie zawsze to, co my uważamy za cenne podoba się ludziom — nie ukrywa ks. Dudar. Popularnością wśród zwiedzających cieszy się choćby garamut, który ojciec Dudar przywiózł z Nowej Gwinei. — To drewniany bęben szczelinowy o długości około 1,5 metra. W Nowej Gwinei służy do przekazywania wiadomości, specjalnych kodów na odległość. Nie zawsze udaje się przekazać wiadomości dokładnie, o czym sam się przekonałem. Kiedy wybrałem się do dżungli miałem wypadek i dość mocno się potłukłem. Tubylcy musieli mnie nieść na leżaku przez dwa tygodnie przez dżunglę. Przekazali o tym informację przez garamut. Okazało się, że w wiosce zrozumieli, że umarłem i niosą moje ciało. Siostry odmówiły modlitwy i paliły świeczki... Dość mocno zdziwiły się na mój widok — wspomina dyrektor Muzeum.

Otwieramy się na nowoczesność


Podobne historie na temat przedmiotów może opowiedzieć każdy misjonarz. — Bo wszystkie eksponaty mają swoje historie, wiążą się z naszymi przeżyciami i wspomnieniami. Dzielimy się nimi ze zwiedzającymi — mówi ojciec Dudar. W Pieniężnie znajdzie się też muszle z masy perłowej, które kiedyś zastępowały monety w Nowej Gwinei czy też malowidła na jedwabiu, przedstawiające Madonnę i Świętą Rodzinę. Zwiedzający nazywają je skośnookimi madonnami.
— To malowidła chińskie i japońskie. Kiedyś jakieś dziecko tak je nazwało i do tej pory zwiedzający tak o nich mówią — śmieje się dyrektor. Muzeum prowadzi też warsztaty, podczas których wykonuje się przedmioty z różnych stron świata, można też obejrzeć w nim filmy opowiadające o misjach oraz porozmawiać z misjonarzami. W przyszłości planuje natomiast umożliwić interaktywne zwiedzanie muzeum dla dzieci i młodzieży.
— W dobie internetu coraz mniej osób odwiedza muzea, musimy otwierać się na nowe technologie — uważa ks. Wiesław Dudar.
Uroczystości 50-lecia istnienia Muzeum Misyjno-Etnograficznego odbyły się 18 października 2014 roku w Domu Misyjnym św. Wojciecha w Pieniężnie. Wzięło w nich udział około 400 osób z różnych stron Polski. Wśród zaproszonych gości znaleźli się między innymi: metropolita warmiński ks. abp Wojciech Zięba, o. Eryk Koppa SVD — prowincjał polskiej prowincji SVD, Piotr Żuchowski — wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.
Nina Ramatowska

Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.
Zobacz w naszej bazie

Przewodnik lokalny

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Polecamy