Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Unieszewo: ostatnia krawcowa, która stroje warmińskie szyje

2014-06-09 11:55:28 (ost. akt: 2014-06-09 11:54:56)
Warmiński strój koboiecy, uszyty przez Barbarę Dobrowolską

Warmiński strój koboiecy, uszyty przez Barbarę Dobrowolską

Autor zdjęcia: Władysław Katarzyński

Barbara Dobrowolska z Unieszewa pod Olsztynem jest jedną z ostatnich krawcowych, która szyje stroje ludowe, w tym z Warmii. Odwiedzam ją w domu, w którym znajduję wiele akcentów regionalnych, jak stroje ludowe, sztuczne kwiaty, koszyki, obrazki.

— Jak to się stało, że zainteresowałam się strojami ludowymi? — powtarza moje pytanie. — Było to na wycieczce w Krakowie. Chodzę sobie po rynku Starego Miasta i widzę, że oblegane przez turystów kwiaciarki noszą stroje krakowskie. A gdyby tak nasze nosiły? Tylko kto je im uszyje? Zaczęłam od szycia takich strojów dla lalek.

Najpierw było Jonkowo


Rodzice pochodzą z Mazowsza, ona sama urodziła się w Górowie Iławeckim. Wychowywano ją w duchu tolerancji dla przedstawicieli innych narodów. A wiadomo, że żyją tam obok siebie nie tylko Polacy, ale jest wielu Ukraińców, mieszkają też nieliczni Niemcy. Zdecydowała się zostać krawcową, bo wtedy było na takie usługi zapotrzebowanie. Ukończyła najpierw kurs krawiecki, potem technikum krawieckie, po czym znalazła zatrudnienie w zakładzie krawieckim. Szyła to, co jej zlecono. Jej umiejętności zostały docenione, a że miała smykałkę do przekazywania swojej wiedzy innym, zdobyła również uprawnienia pedagogiczne. Zaczęła sama uczyć na kursach krawieckich a potem w krawieckiej szkole.
— W programie nauczania były również akcenty regionalne, jak ludowe stroje — opowiada. — Ale uczniowie po skończeniu szkoły tego nie wykorzystywali, szyli spodnie, bluzki, ubranie robocze.
Do szycia strojów zainspirowała ją wycieczka do Krakowa. Mieszkała już wtedy w Olsztynie, miała własną pracownię. To tutaj otrzymała pierwsze zamówienia na uszycie stroju warmińskiego dla dzieci ze szkoły w Jonkowie. Później zamówienia posypały się jak z rękawa.
— Raz wypowiedziałam się publicznie, że mogłabym uszyć stroje dla olsztyńskich kwiaciarek, ale nikt nie podjął tego tematu. A szkoda, bo to byłaby przecież znakomita promocja dla stolicy regionu.

W stroju na paradę


Stroje jej autorstwa, według wzorów, które czerpie ze starych albumów i innych publikacji a także z rozmów ze starszymi mieszkańcami różnych regionów Polski, noszą dorosłe i dziecięce zespoły ludowe od Pisza przez Warmię z Olsztynem włącznie do najdalszych skrawków powiatu iławskiego. A na północy kobiety z mniejszości niemieckiej "Natangia". Trafiły także na Ukrainę, do Doniecka. Miała też zamówienie z Norwegii, od pewnego Polaka.
— Z tym ostatnim to było tak — wspomina. — Przyjechał ten pan i zamawia strój krakowski, sukmanę z czapą i piórkiem. Pytam, a po co mu to potrzebne? A to dlatego, że w Skandynawii czy też w Niemczech, na przykład na święcie piwa, odbywają się spotkania integracyjne, których uczestnicy pokazują się w narodowych strojach regionalnych. Tam, w Norwegii, mieszka wielu Polaków, którzy też organizują sobie podobne spotkania. Więc on chce przyjść na takie w stroju ludowym, pokazać, jakim jest patriotą!

Dużo jest takich zamówień indywidualnych. Na przykład ktoś, kto przeniósł się z miasta na wieś, chce zaimponować sąsiadom, więc nakłada strój regionalny i podaje w nim chleb na liściu rabarbaru. A inny pojawia się na paradzie z okazji jubileuszu miasta.

Nasze i chińskie


Szycie stroju to nie taka prosta sprawa. Jest czasochłonne, wymaga wiele wysiłku, nie tylko fizycznego ale i intelektualnego. A wszystko zaczyna się od rozrysowania projektu i zdobycia odpowiedniego materiału. Pani Basia szyje stroje z materiałów naturalnych - lnu, wełny. A dobrej jakości lnu jest w Polsce coraz mniej, bo padają plantacje i fabryki. Na rynku króluje chińszczyzna.
— Niezdrowe tworzywa sztuczne, obce naleciałości! — grzmi pani krawcowa. — A my co, w Chinach żyjemy, czy w Polsce?!
Obserwuję, jak pani Basia szyje pas do jednego ze strojów.
— Robi się go na drutach, na sześćset oczek przez cały tydzień, musi być odpowiednio długi, żeby mężczyzna mógł się nim opasać trzy razy — wyjaśnia. — Dochodzą do tego zdobienia tego pasa. A tu ma pan kobiecy strój damski. Szyje się go trochę krócej. Krój stroju warmińskiego poznała dzięki etnografowi Jadwidze Wieczerzak z olsztyneckiego skansenu. Charakterystyczne dla kobiecego stroju warmińskiego są nie tylko jego regionalny wykrój ale i kolory: bordo, ciemna zieleń "butelkowa", chabrowy, granat, bywał też używany brąz.

Twarda mycka, miękka mycka


czepkiWiele twórczej pracy wymaga szycie czepka, tzw. twardej mycki, którą nosiły mężatki. Składa się z trzech części: denka, otoku i wstążek. Wewnątrz pokryty płótnem, na zewnątrz jedwabiem, aksamitem lub adamaszkiem. A poza tym ile tu zdobień, jak złote koronki, złoty i srebrny haft w kształtach kłosów, kwitów, listków lub serduszek! Były też tzw. miękkie mycki.
Teraz pani Basia otrzymała zamówienie na strój mazurski.
— U pań na Warmii halka nie wystaje, a tam i owszem! — wyjaśnia.
Potrafi uczyć każdy strój ludowy, nie szyła tylko góralskiego. Ale górale nie potrzebują jej usług. Tam nawet mężczyźni sobie szyją!
Czepki warmińskie
Fot.Władysław Katarzyński



Czy znacie strój wschodniopruski?


Elementy strojów ludowych się przenikają, ludność napływowa do lokalnego wnosi swoje, trzeba być prawdziwym znawcą, żeby to odróżnić. Jednym z ciekawszych, zapomnianych już w naszym regionie strojów jest wschodniopruski, używany kiedyś na północy.
— To było na zamówienie mniejszości niemieckiej. Pojechałam na Tydzień Pracy do Niemiec, poznałam, jak taki strój wygląda, a swoją wiedzę uzupełniłam, wertując stare albumy — opowiada pani Basia. — Na przykład mankiet u bluzki wykańcza się w nim "kurzą stopką".
Ubolewa, że nie ma następczyń, bo syn i córka żyją w Anglii. Może któreś wróci? Ma pani Basia pięcioro wnucząt, jedna z dziewczynek przejawia twórcze uzdolnienia. Te kolorowe kwiatki w oknie, które kiwają się, zawieszone na nitce, to właśnie jej dzieło.
— Powinniśmy naszą wiedzę przekazywać młodym, bo w dobie komputeryzacji, internetu, nie mają żadnego kontaktu z przeszłością — uważa Barbara Dobrowolska, która jest laureatką III miejsca konkursu na pamiątkę z regionalną z Warmii i Mazur. — Dlatego serce mi rośnie, kiedy mam zamówienie na "ustrojenie" dziecięcego zespołu ludowego. A jak zobaczę go na występie, wprost płaczę!
Władysław Katarzyński

Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.
Zobacz w naszej bazie
  • Wulpińskie

    Jezioro Wulpińskie

    Jezioro składa się z dwóch zbiorników: wschodniego (kształtem zbliżonego do koła) i zachodniego (wydłużonego ze...

Przewodnik lokalny

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Miet #1419547 | 89.228.*.* 16 cze 2014 21:23

    Pół Wegoja w Gminie Biskupiec szyje

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ich #1413807 | 93.133.*.* 9 cze 2014 13:00

    A iacy to NIEMCY mieszkaja w Gorowie I laweckim?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Andy #1413794 | 212.160.*.* 9 cze 2014 12:41

      Błąd. Nie jest ostatnia. W Bartoszycach jest też taka pani :)

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Polecamy