Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Kajakiem po warmińskiej rzece Dadaj

2014-05-26 13:26:55 (ost. akt: 2014-05-27 13:07:45)
Nasza ekipa w komplecie - to początek spływu

Nasza ekipa w komplecie - to początek spływu

Autor zdjęcia: Małgorzata Krawczyńska

Pierwszy spływ kajakowy w tym sezonie zaliczony. Popłynęliśmy rzeką Dadaj, którą próbowaliśmy zaatakować we wrześniu ubiegłego roku – ale wtedy rzeka niemal dosłownie zapadła się pod ziemię. Tym razem takich niespodzianek nie było.

Rzeka płynęła jak pan Bóg przykazał swoim korytem. Tamto jesienne „zapadnięcie się pod ziemię” spowodowane było otwarciem zapory elektrowni wodnej w Klimkowie. Tym razem zapora była zamknięta, woda płynęła na swoim normalnym poziomie.
Spływ zorganizowała niezawodna Gosia Krawczyńska, zgłosiło się razem 8 osób, które zaludniły cztery kajaki.

Kamieniołomy i zwalone drzewa


Rzeczka Dadaj nie stawia przed kajakarzami ekstremalnych wyzwań, ale są odcinki, na których można nadziać się na wystające spod powierzchni głazy, a już zwalone drzewa to na tym szlaku powszedniość.
Rozpoczynamy niedaleko drogi nr 16 w okolicach miejscowości Kromerowo. Jestem w parze z Jarką, Gosia płynie z Agnieszką, siostra Agnieszki Gosia płynie z Darkiem, a Monika – z Bartkiem. Gosia z Agnieszką jako pierwsze, ja z Jarką w drugiej parze. I to był błąd; jako bardziej doświadczony kajakarz powinienem zamykać całą grupę. Ten błąd miał swoje konsekwencje – na szczęście niezbyt groźne.

Rzeczka na początku płynie leniwie, ale im dalej – tym więcej kamieni i zwalonych drzew. Najważniejsze to utrzymać kierunek dziobem do przodu, a już broń Boże stanąć bokiem – wtedy wywrotka prawie pewna, a nawet jeżeli uda się kajak utrzymać w normalnej pozycji, to na pewno będzie pełen wody.
Nie wszystkim udaje się utrzymać zalecany kierunek dziobem do przodu. Kajak Gosi i Bartka obrócił się na kamieniach i stanął w pozycji tyłem do przodu. Kajakarze na szczęście nie próbowali „na siłę” obrócić kajaka i całkiem spory odcinek przepłynęli tyłem. Manewr odwrócenia wykonali dopiero na spokojniejszych wodach, dzięki czemu być może uniknęli wywrotki.

Gdzie ten Bartek z Moniką?


Wszystkie te kamienne przeszkody i leśne zasieki szczęśliwie pokonaliśmy bez strat – tak się przynajmniej wydawało nam, płynącym na początku. Dopływamy do brzegu tuż przed zaporą elektrowni Klimkowo, jest już Gosia z Agnieszką i druga Gosia z Darkiem (to właśnie nasi specjaliści od jazdy tyłem). Brakuje Moniki i Bartka.
Gosia Krawczyńska jak zwykle przygotowana, częstuje kawką z termosu i duńskimi ciasteczkami, inni wyciągają kanapki, butelki z wodą. Czekamy. Spóźnialskich wciąż nie ma. Nie mogli płynąć aż tak wolno – na pewno coś się stało. Pierwsza myśl: wsiadam w kajak i płynę pod prąd po nasze zguby. Projekt nierealny; mam szansę dopłynąć tylko do miejsca, gdzie kończy się bystrze – dalej płynąć pod prąd po prostu się nie da. Tym samym taka misja nie ma sensu – no bo nasi pechowcy musieli utknąć gdzieś na kamieniach lub drzewach.

Pozostaje czekanie. Mniej więcej po godzinie są! Okazało się, że wywrotki co prawda nie mieli, ale nie uniknęli postawienia kajaka bokiem do nurtu, co skutkowało natychmiastowym napełnieniem go wodą. Monika i Bartek najpierw wynieśli co się dało na brzeg – co wcale nie było takie proste, bo nurt zdradliwie podcinał nogi, a kamienie nie ułatwiały utrzymania równowagi. Teraz trzeba było kajak zawlec w jakieś w miarę bezpieczne miejsce jak najbliżej brzegu i wylać z niego wodę. I tu właśnie kłania się nasz brak przezorności. Monika i Bartek nie mieli doświadczenia z rzecznymi spływami, więc należało puścić ich w środek naszego szyku. Wówczas ci z ostatniego kajaka (na przykład niżej podpisany) mogliby udzielić im szybkiej i skutecznej pomocy.

Trafić w wodospad


Na szczęście przygoda skończyła się szczęśliwie, a jedynym jej skutkiem było lekkie opóźnienie całego spływu. Teraz przed nami krótka przenoska za tamę elektrowni i płyniemy w kierunku kolejnej atrakcji – niewielkiego wodospadu, a właściwie progu wodnego ze spadkiem może 40 centymetrów. Plan mamy dobry: popłynę jako pierwszy, po czym stanę gdzieś z boku i będę robił zdjęcia i filmy z wodnych skoków pozostałych załóg.

Plan jest wyśmienity, ale najpierw trzeba trafić w ten wodospad. Płyniemy, płyniemy a progu nie widać. W końcu rzeka się rozwidla – wybieramy prawą odnogę i haniebnie utykamy na kamieniach. Po chwili słyszymy piski i wrzaski – okazuje się, że wodospad jest na lewej odnodze i właśnie pokonują tę przeszkodę kolejne załogi, czyniąc przy tym sporo hałasu. A my… Zanim przepchnąłem kajak po tych kamieniach, było już po wszystkim. Wynik: ani jednego zdjęcia z tego miejsca.
Pozostaje już tylko dopłynąć do Tumian, czyli do mety naszego spływu. Jeszcze trochę emocji za przesmykiem, łączącym jeziora Tumiańskie i Pisz; zaczęło zbierać się na burzę, wzmógł się wiatr i postawił całkiem pokaźną falę na jeziorze Pisz. Trzeba było odpłynąć dość daleko od brzegu, żeby później bezpiecznie dopłynąć z falą wprost na przystań. Po drodze gubimy kapok, po który trzeba zawrócić na coraz bardziej wzburzone jezioro.
Mieliśmy w planie popas w Tumianach, ale pogoda psuje się coraz bardziej, więc pakujemy mokre manatki i wracamy do samochodów. Dadaj pokonany.
Adam Bartnikowski

Tak wyglądało koryto rzeki Dadaj we wrześniu 2013 roku. Wtedy musieliśmy w trybie awaryjnym zmienić trasę planowanego spływu.

A to widoki z 25 maja 2014.

Na mapie oznaczyliśmy początek i koniec trasy spływu.



Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@naszawarmia.pl.
Zobacz w naszej bazie
  • Kajakiem po rzeczce Dadaj

    Krótki, ale ciekawy szlak mało znaną rzeczką. Po drodze mogą być utrudnienia: płycizny, kamienie, powalone drzewa. Rejs można kontynuować rzekami: Pisa Warmińska, Wadąg, Łyna.

  • Pisz

    Jezioro Pisz

    Linia brzegowa zbiornika rozwinięta, z półwyspami i zatokami. W środkowej części jeziora duża zalesiona wyspa.

  • Tumiańskie

    Jezioro Tumiańskie

    Malownicze jezioro o słabo rozwiniętej i mało urozmaiconej linii brzegowej. Ławica przybrzeżna piaszczysta miejscami...

Przewodniki lokalne

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Piotrowska Wanda #1403453 | 88.156.*.* 26 maj 2014 16:23

    Pływać nie umiem i już nie nauczę się. Tym bardziej kajakiem. Ale to wcale nie przeszkadza mi podziwiać wyczyny kajakarzy. A opisy i zdjęcia są zachwycające. więc będę sobie wpadać do Ciebie Adasiu aby pozachwycać się trasami i różnymi innymi wypadami po naszej Warmii. Pozdrawiam serdecznie!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Polecamy